Wszyscy jesteśmy swoimi piarowcami, czyli czego nie robić w social mediach

By 17 czerwca, 2022 Biznes

Wszyscy jesteśmy swoimi piarowcami, czyli czego nie robić w social mediachJak świadomie i bezpiecznie dla profesjonalnego wizerunku używać social mediów? Czego unikać w serwisach społecznościowych, żeby nie zaszkodzić swojej firmie i pozycji zawodowej Nieprzemyślane zachowania na Facebooku, Instagramie czy Twitterze mogą negatywnie wpłynąć na naszą karierę, dlatego koniecznie przeczytaj, jakich błędów nie popełniać. 

Stara zasada „nie udostępniaj niczego, czego nie odważysz się powiedzieć lub pokazać przy rodzinnym obiedzie” to najlepsza ‘social media policy’. Jakie treści publikowane w serwisach społecznościowych mogą poważnie zepsuć Twój wizerunek?

Ciągłe hejtowanie i teorie spiskowe

 

Lubisz przebywać w towarzystwie ludzi żyjących negatywnymi emocjami? Cenisz osoby doszukujące się wszędzie spisków i ukrytych niecnych motywacji? No właśnie – nikt nie lubi. Pracodawcy także. Oceniasz na podstawie opinii, a nie faktów? Publikujesz wyzwiska pod adresem konkretnych osób? Formułujesz groźby pod adresem innych użytkowników? Prosisz się o kłopoty, zarówno w sferze prywatnej, jak i zawodowej. Zajadłe polemizowanie i rzeczowa argumentacja to norma, ale nie mogą one obejmować inwektyw oraz insynuacji. Pamiętaj, że anonimowość w sieci to fikcja, a identyfikowanie i odnajdywanie osób zamieszczającej groźby karalne jest codziennością dla właściwych organów. 

Oczernianie pracodawców

 

Wiadomo, że nie wszyscy musimy pałać miłością do firmy, która nas zatrudnia, ale zdecydowanie nie warto publikować wyrazów swojego niezadowolenia w mediach społecznościowych. Co do zasady, nasz profil jest naszą prywatną własnością, jednak trzeba pamiętać, że to co w nim umieszczamy jest publicznie dostępne (chyba że świadomie i celowo ograniczamy widoczność każdego wpisu). O ile deklaracje tęsknoty za weekendem jeszcze nikogo nie naraziły na gniew szefa, to już personalne ocenianie kierowników i kolegów z obecnej pracy (i samej firmy), może być podstawą konsekwencji dyscyplinarnych.

Zainteresuje Cię także: Dezinformacja i fake newsy – jak je rozpoznać 

Powielanie dezinformacji

 

Żyjemy w erze fake newsów. Są one nie tylko źródłem dobrej zabawy dla niezliczonych grup trolli, ale także groźną bronią w walce politycznej. O ile wdawanie się w żarliwe polemiki na kontrowersyjne tematy, nie zaszkodzi nikomu prócz Ciebie, o tyle powielanie i udostępnianie anonimowych rewelacji pozbawionych rzetelnych podstaw może mieć poważne skutki społeczne i podsycać wojnę informacyjną prowadzoną przez rozmaite grupy interesu.

Wszyscy ulegamy emocjom, a social media to przede wszystkim dialog, oparty na emocjach. Bez znajomości kontekstu i źródeł informacji nie powinieneś bez chwili namysłu podawać dalej nawet najbardziej wiarygodnie brzmiących sensacyjnych wiadomości, tylko po to, żeby zabłysnąć jako osoba najlepiej poinformowana. Żeby nie narażać się na pośmiewisko, warto powstrzymać się przed udostępnianiem szokujących informacji, kontrowersyjnych memów i cytatów. 

Wulgaryzmy

 

Nieliczni użytkownicy serwisów społecznościowych uznają za stosowne unikanie lub choćby pominięcie części wulgaryzmów, więc powoli stają się one normą. Pamiętaj jednak, że dla sporej grupy osób, zwłaszcza starszej daty, używanie wyrazów obelżywych jest po prostu oznaką niskiej kultury osobistej i sygnałem ostrzegawczym, dyskwalifikującym kandydatów na stanowiska np. w obsłudze klienta. 

Warto mieć na uwadze, że w Internecie nic nie ginie. Wulgarny wpis sprzed kilku lat może trafić do osoby decydującej o Twoim zatrudnieniu lub awansie i skutecznie mu zapobiec. Czy Ci się to podoba, czy nie, kultura wypowiedzi to jeden z kluczowych elementów profesjonalnego wizerunku. Publikowanie niecenzuralnych słów to nie wszystko. Za dyskwalifikujące może być uznane także zbyt radykalne pisanie na kontrowersyjne tematy, takie jak poglądy polityczne, orientacja seksualna czy wyznanie religijne.

Może spodobać Ci się również: 5 playlist na Spotify idealnych do pracy 

Zdjęcia, które pokazują zbyt wiele

 

Czym kierujesz się wybierając zdjęcia do publikacji na Facebooku czy Instagramie? Chęcią atrakcyjnego zaprezentowania własnej osoby? I słusznie. Lepiej jednak nie przekraczać pewnych granic i być poprzedzone namysłem, „czy na pewno chcę, żeby zobaczyli to moi współpracownicy i klienci? To, że nie masz ich wśród znajomych czy obserwujących nie ma żadnego znaczenia. Świat stał się jeszcze mniejszy za sprawą social mediów, a wykonanie zrzutu ekranu i wysłanie go dowolnej sobie to kwestia sekundy. Warto przemyśleć ustawienia prywatności i widoczności postów, żeby zdjęcia z wakacji nie stały się powodem kpin i niewybrednych uwag. Zdobycie kilku „lajków” czy obserwujących więcej nie będzie tego warte.

Podsumowując, nawet jeżeli rodzina, przełożeni czy klienci nie znaleźli się w gronie Twoich znajomych na Facebooku, informacja o niestosownych i kontrowersyjnych treściach na ich temat może do nich trafić prędzej niż myślisz. Pamiętaj też, że co do zasady, publiczne utyskiwanie na pracę nie stawia Cię w najlepszym świetle i psuje Twój osobisty wizerunek w oczach ewentualnych przyszłych pracodawców. W dodatku większość znajomych skwituje Twoje wynurzenia słowami „skoro jest Ci tak źle, dlaczego po prostu nie zmienisz pracy” i w przyszłości nie będzie chciała zapoznawać się z Twoimi publikacjami, bo uzna je za nudne. Przemyśl więc każdą swoją publikację w medich społecznościowych. Osoba, która nie kontroluje swoich poczynań na Facebooku najpewniej nie będzie uważana za godną zaufania pracodawcy.

Szukasz nowoczesnego lokalu biurowego do wynajęcia? Kliknij tutaj i sprawdź ofertę Solutions.Rent

Wynajem powierzchni – biura/sale konferencyjne/powierzchnia eventowa

Magdalena Ekiert, Leasing Manager,
tel. +48 570 550 002
[email protected]

Iwona Marusa, Leasing Manager,
tel. +48 570 550 099
[email protected]

[email protected]

Plac Małachowskiego 2
00-066 Warszawa

Ethos
Plac Trzech Krzyży 10/14
00-507 Warszawa